Blog Mamamed.pl to opowieść o codzienności, filozofii życia, macierzyństwie i pracy w zawodzie pielęgniarki, snuta zazwyczaj gdzieś po północy, bo jak każda mama, mogę delektować się chwilą samotności wtedy, gdy wszyscy smacznie śpią.
Lifestyle | Parenting | Pielęgniarstwo | Zdrowie
Z kubkiem kawy o północy, zapraszam wszystkie nocne marki.

Pielęgniarka z gabinetu szczepień - komentarz do relacji zdruzgotanej mamy



Od jakiegoś czasu w sieci pojawia się bardzo dużo artykułów na temat pracy pielęgniarek. Ma to zapewne związek z tym, co ostatnio dzieje się w ochronie zdrowia. Mam wrażenie, że głównym celem jest hejtowanie personelu medycznego. Taki artykuł znalazł się również na stronie, którą czytam od dawna, lubię i szanuję. We wpisie na temat wizyty w gabinecie pediatrycznym pojawił się dość rozbudowany wątek z pracującą tam pielęgniarką i konkretnie do niego chciałabym nawiązać. 

Pielęgniarka z relacji zdruzgotanej mamy najpierw kręci się po gabinecie, porządkując dokumentację, zamiast w danej chwili zważyć i zmierzyć dziecko. Gdy w końcu to robi, w następnym momencie kieruje się do lodówki, łapie pierwsze z brzegu opakowanie ze szczepionkami i pyta lekarza, jaką konkretnie szczepionkę podać. Zdenerwowana tym zajściem mama ma ochotę ubrać dziecko i uciec jak najdalej od gabinetu pediatry.
"Czas na "występ" pielęgniarki, która do tej pory kręciła się po gabinecie i coś tam porządkowała. Ona też zapomniała, że "wypadałoby" dziecko zważyć i zmierzyć. O wszystko musiałam się upomnieć. Ale i tak najgorsze miało dopiero nadejść. Bo oto pielęgniarka, która ma przed sobą kartę szczepień mojej córki, podchodzi do lodówki, grzebie między pudełkami z lekami i szczepionkami, wyciąga jedno i wypala – "a co to w ogóle miało być za szczepienie?". Och nie – myślę sobie – przecież w karcie jest wszystko napisane! Pediatra, chyba widząc moją przerażoną minę i to, że zastanawiam się, czy nie porwać córki i uciec gdzie pieprz rośnie, spokojnie podchodzi do pielęgniarki. Wyjmuje z jej rąk pudełko i odkłada. Bierze z lodówki inne. – To ta – mówi, a ja czuję, że chyba zemdleję. Oczywiście po tej całej przygodzie nie dałam już wiary zapewnieniom lekarki i sama też sprawdziłam, czy to na pewno ta szczepionka i czy przypadkiem nie jest przeterminowana" / źródło: artykuł na Mamadu | całość tutaj - Chciałam zabrać dziecko i uciec. Oto dlaczego powinniśmy patrzeć lekarzom na ręce.

Pielęgniarki mają pewną szczególną zasadę, której się trzymają. Czasami możesz przeczytać ją na karteczkach, którymi obklejone są szafy z lekami.


Zanim podasz lek, sprawdź 3 razy.


Jest to coś, co towarzyszy nam zawsze, kiedy szykujemy lek dla pacjenta. Po wyjęciu z szafy sprawdzamy, czy wyjmujemy dobry lek. Następnie sprawdzamy kolejny raz, czy jest zgodny ze zleceniem lekarza. Po nabraniu jeszcze raz odczytuje się nazwę z ampułki i przed samym podaniem upewniamy się, że mamy przed sobą właściwego pacjenta.

Nie jesteśmy robotami. Jesteśmy ludźmi z krwi i kości, którzy mogą być zmęczeni, zmartwieni, zabiegani. Mamy prawo pomylić się i wyjąć zły lek z szafy, to może zdarzyć się każdemu. Ty też pewnie nie raz wyjmujesz w domu z szafki nie to, co zamierzałaś. Mamy prawo do takiej pomyłki. Za to nie mamy prawa, aby pomylony lek podać pacjentowi. Dzięki zasadzie trzykrotnego sprawdzenia nie ma możliwości, aby tak się stało.

Wszystko jest w karcie, więc po co jeszcze pytać?


Nie lubimy być sekretarkami, a jednak zajmujemy się też dokumentacją pacjentów, tym "czymś tam", jak to ujęła autorka artykułu. Nie tylko pielęgniarka nie jest cyborgiem. Lekarz także jest tylko człowiekiem i podobnie jak przemęczona pielęgniarka, po kilkunastu godzinach pracy może napisać nazwę niewyraźnie. Równie dobrze pielęgniarka może źle odczytać niewyraźne pismo lekarza. Jeśli w dokumentacji panuje nieporządek, ryzyko złapania karty innej osoby wzrasta. Ład musi być. Wszędzie tam, gdzie pracują ludzie, istnieje ryzyko pomyłki spowodowanej czynnikiem ludzkim.
Aby do tego nie dopuścić, najbardziej naturalną rzeczą jest pytanie. Naprawdę dziwię się, że ktoś może tego nie rozumieć, bo przecież komunikacja w pracy jest bardzo ważna dla bezpieczeństwa pacjentów.

"Proszę sobie sprawdzić, już mówiłem"


Bywa, że ktoś czuje się zirytowany pytaniami pielęgniarki - to się zdarza i kilkukrotnie byłam obiektem czyjejś frustracji, spowodowanej kilkoma krótkimi pytaniami, bo można wyjść z założenia, że skoro w kółko pytamy o jedną rzecz, musi być to przejaw niekompetencji i bałaganu. Otóż nie. Takie pytania nie dość, że należą do moich obowiązków, to zadawane są dla bezpieczeństwa pacjenta. Mi też zdarzyło się usłyszeć podobne zdanie. Pytam o alergie, godzinę ostatniego posiłku i obecność wyjmowanych protez zębowych. Nic takiego, ale raz na jakiś czas pada tak nielubiane przeze mnie zdanie. "Proszę sobie sprawdzić, już mówiłem anestezjologowi". Tymczasem po pytaniu o alergie nagle okazuje się, że ktoś ma uczulenie na któryś z leków. Oczywiście w dokumentacji nic nie ma, bo pacjent uznał to za mało istotną informację i najzwyczajniej w świecie nie powiedział lekarzowi, mimo że ten pytał, przeprowadzając wywiad dzień przed operacją. Jak to miał w zwyczaju mówić dr House - Everybody lies.

Niektórzy już od drzwi nastawiają się na walkę i atak zapominając, że przecież nikt nie chce działać na ich szkodę. Każda, absolutnie każda pielęgniarka stara się robić wszystko, aby się nie pomylić. Jest to zarówno w interesie pacjenta, jak i w swoim własnym. Nie dość, że poprzez błąd medyczny może kogoś skrzywdzić, to ma jeszcze konsekwencje prawne. Między innymi utrata prawa wykonywania zawodu.



Zanim poślubisz pielęgniarkę, musisz wiedzieć że...
Spocona pielęgniarka
Pielęgniarstwo - 10 wskazówek Dalajlamy, które możesz wykorzystać w swoim miejscu pracy 
Więcej niż tylko pielęgniarka. Więcej niż tylko choroba z numerem sali.
Dlaczego pielęgniarki noszą spodnie?

About

authorMamamed.pl to moja opowieść o codzienności, filozofii życia, macierzyństwie i pracy w zawodzie pielęgniarki, snuta zazwyczaj gdzieś po północy, bo jak każda mama przedszkolaka, mogę delektować się chwilą samotności wtedy, gdy wszyscy smacznie śpią.
Learn More →



Dziękuję za odwiedziny

Newsletter