Blog Mamamed.pl to opowieść o codzienności, filozofii życia, macierzyństwie i pracy w zawodzie pielęgniarki, snuta zazwyczaj gdzieś po północy, bo jak każda mama, mogę delektować się chwilą samotności wtedy, gdy wszyscy smacznie śpią.
Lifestyle | Parenting | Pielęgniarstwo | Zdrowie
Z kubkiem kawy o północy, zapraszam wszystkie nocne marki.

28 grudnia

Złote rady na temat odchudzania - my plus size słyszymy je kilka razy w tygodniu...

Jak szybko zrzucić 10 kg?

Bo to historia, bo to marzenia. Bo to historia godna przypomnienia. - youtube nigdy nie zawodzi, gdy człowiek chce się dobić, szukając czegoś do ubrania. Smutne piosenki zawsze na czasie i uniwersalne. W lutym było tak pięknie. Im bardziej wchodzę do szafy, wciskając kończyny w jej zagadkowe czeluści, tym bardziej dochodzę do wniosku, że prędzej jakiś potwór odgryzie mi rękę niż wydostanę coś sensownego. Spodnie ledwo się dopinają, bluzki jakby skurczone. W sukienkach wyglądam jak hipopotam w balecie. W lutym było tak pięknie. Było. Stanęłam na środku pokoju niczym w samym centrum jakiejś materiałowej postapokalipsy. Moje życie takie już jest. Jak gumka od majtek. Można ją naciągać i naciągać, ale gdy się puści, wszystko wraca do stanu sprzed. Tak też jest z tym odchudzaniem.

Nowy rok to czas nowych postanowień. Ja mam co roku jedno, które nie jest ani trochę oryginalne. Jak połowa damskiej populacji, zamierzam schudnąć. Droga jest kręta i długa. Trwa ok. 5 lat. W lutym mogłam pochwalić się straconymi, uwaga, 30 kilogramami. Niestety już wtedy zostało mi jeszcze 8 kg do celu, a że coś się we mnie wypaliło, ta ósemka "na później" zdążyła się sklonować. Oczywiście nowy rok i ponowny start moich zmagań z nadprogramowymi kilogramami to przypadkowa zbieżność, i tak było to nieuniknione. Być może bitwę przegrałam, ale z wojny wyjdę zwycięsko.

Bardzo często, gdy się odchudzam, zostaję zasypana różnymi poradami. Każdą z nich kiedyś wdrożyłam i efekty były mizerne. Próbowałam różnych diet, a także zmiany szkodliwych nawyków. Gdyby to wszystko było takie proste, wokół mielibyśmy samych szczupłych ludzi. Jednak nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie dorzucali swoich trzech groszy. Tym oto sposobem powstała lista zdań, które usłyszy każdy tłuścioch na diecie.

Po co się tak katujesz, po prostu...

Jedz często, a mało.

Wiem, że większość dietetyków to poleca, a ja w takim systemie chudnę 2-3 kg i koniec. Pięć posiłków to naprawdę dużo - czułam się przejedzona. Dodatkowo przygotowanie ich wszystkich na kolejny dzień zajmowało za dużo czasu, nadchodził późny wieczór i o ćwiczeniach nie było mowy. Oczywiście, gdyby to działało, byłabym skłonna jeść i 10 razy dziennie po dwa kęsy... jednak nie działało.

Nie jedz kolacji. Nie jedz po 18.00. I tyle wystarczy.

Tak się składa, że od wielu lat nie jem kolacji, bo po obiedzie po prostu nie jestem głodna. Wyjątkiem są dni, kiedy mam w pracy nocną zmianę - wtedy mój organizm domaga się dodatkowego, wieczornego posiłku. Jak widać, nie ma to wpływu na moją wagę. To za mało, aby schudnąć. Właściwie to nie powinno się jeść 4 godziny przed snem, więc jeśli ktoś jest wariatem, który chodzi spać o 2.00, może zjeść o 22.00. Próbowałam, nie jadłam po 18.00. I nic.

Nie jedz chleba, ziemniaków, makaronu, a zobaczysz jak waga poleci.

Nie wiem jak inni, ale do życia potrzebuję czegoś więcej niż kawałka mięsa i sałaty. Całkowita eliminacja tych składników być może zagwarantuje szybki spadek wagi, ale co później? Wymieniłam chleb i makaron na ciemny ponad roku temu. W zasadzie chleb jem tylko w pracy, bo tak łatwiej i jego ilości nie są zatrważające - raptem 2 - 3 kromki średnio co drugi dzień. Ziemniaki jem, ale nie codziennie. Efektów większych brak.

Nie podjadaj między posiłkami i nie jedz słodyczy, a schudniesz.

Być może są osoby, którym to wystarczyło, mi niestety nie. Gdy nie podjadam i nie jem słodyczy to po prostu nie tyję w zawrotnym tempie, a jedynie powoli... To nie sprzyja motywacji, aby nie jeść w ogóle słodyczy.
 

Wykup sobie prawdziwą dietę, a schudniesz. 

Miałam kupne diety, których przestrzegałam, ale schudłam raptem 2-3 kg  przez 2 miesiące, więc się poddałam. Na dłuższą metę za dużo zachodu. Zakupy pod dietę, czasem w jadłospisie były produkty, za którymi chodziłam 20 minut po markecie. Potem przygotowanie tego wszystkiego w pudełeczka na kolejny dzień. Życie toczy się wokół zakupów i stania przy kuchni. Jeśli robisz normalny obiad dla rodziny to zawsze jesteś w stanie wymyślić coś z produktów, które masz już w domu, jeśli z jakiegoś powodu nie masz czasu skoczyć do sklepu. W przypadku diety jest sztywny jadłospis, co zabierało czas. Gdybym tylko chudła na tych dietach chociaż 1 kg tygodniowo przez pierwsze 3 miesiące (później może być wolniej), pewnie nie poddałabym się tak szybko. Jednak gdy po 3 tygodniach okazuje się, że na minusie mam może 1 kg to entuzjazm spada i trzeba przyznać, że korzyści są niewielkie w stosunku do wysiłków i może lepiej ten czas poświęcić na rower.

MŻ i WR! Stosuję to od lat i nigdy nie miałam problemów z wagą.

Serio?  Zazdroszczę. Na mnie to nie działa spektakularnie. Nawet, gdy biegałam kilka razy w tygodniu, schudłam kilka kilogramów i koniec. Na jakiś czas zamieniłam pociąg na rower do pracy. Ruch pomógł, owszem, ale czy przy pilnowaniu się z jedzeniem i codziennej dawce ruchu nie powinno się schudnąć trochę więcej niż kilka kilogramów rocznie? Niesamowicie demotywujące.

A może masz problemy hormonalne?

Idź do lekarza, zrób badania. Pytanie i rozwiązanie w jednym. Żyjemy w czasach, kiedy prawie każdy ma problemy hormonalne, tylko czy to coś zmienia? Nawet jeśli ktoś ma problemy hormonalne, nie istnieją cudowne tabletki na redukcję tych "hormonalnych" kilogramów.

----
Wszystkie te zdania usłyszałam co najmniej kilkukrotnie. Zazwyczaj wygłaszają je osoby, które nie mają tendencji do tycia. Mówię oczywiście o tendencji do tycia powyżej 15 kg w zawrotnym tempie, bo to jest problem, a nie przybieranie 5 kg po zimie.

My, size plus, mamy przerobione to wszystko po dziesięć razy na pięć sposobów. Temat redukcji wagi znamy od podszewki. Po prostu czasem tak jest, że nie na wszystkich działa wszystko. Czasem schudnąć nie można. Bywa, że ujemny bilans kaloryczny to za mało. Bywa, że przemiana materii spada niemal do zera i nie ma to nic wspólnego z odwiedzaniem toalety i zaparciami. Przemiana materii w kontekście odchudzania to coś całkiem innego - dotyczy procesów biochemicznych. Nie wiem jak wy, ale mi czasem brakuje pomysłu, co odpowiedzieć. Ludzie nie dopuszczają do siebie opcji, że można trzymać się tych zasad i nie schudnąć, a tak jest, na co ja i wiele innych osób jesteśmy żywym dowodem. - Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja. - mówią, a mi nie chce się nikogo przekonywać.

Dłuższy czas temu czytałam trochę o dietach IF (intermitten Fasting), w których stosuje się okresowy post, np. dieta 16/8, w której tak trzeba rozplanować posiłki, aby spożywać je wyłącznie w ośmiogodzinnym okienku żywieniowym. Kolejną jest dieta 5:2 - tutaj jemy przez 5 dni zgodnie z zapotrzebowaniem kalorycznym, a w wybrane 2 dni tygodnia robimy sobie post, w trakcie którego zjadamy tylko 500 kcal - można to rozbić na dwa posiłki. Dni te nie mogą być jeden po drugim, oczywiście. Coraz bardziej skłaniam się ku takiemu rozwiązaniu. Byłoby ono zgodne z moim trybem życia i wygodne. Skoro klasyczne sposoby nie działają, to może czas na eksperyment? Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam. Pewne jest tylko to, że 1 stycznia rano wyjdę z pracy z przekonaniem jak co roku, że teraz to na pewno się uda.
intermitten Fasting

http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/odchudzajace/dieta-if-czyli-okresowy-post-zasady-przykladowy-jadlospis_44604.html
intermitten Fasting

http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/odchudzajace/dieta-if-czyli-okresowy-post-zasady-przykladowy-jadlospis_44604.html
intermitten Fasting

http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/odchudzajace/dieta-if-czyli-okresowy-post-zasady-przykladowy-jadlospis_44604.html

A może Wy macie jakiś magiczny sposób na schudnięcie?

14 grudnia

Pluszowy Jezus - kupiłabyś dziecku?

Religijne zabawki dla dzieci, maskotki święte postacie

Pluszowy Jezus to przytulanka dla dzieci, którą od kilku dni można nabyć w sklepie z dewocjonaliami. Pojawienie się jej na rynku wywołało falę krytyki. W opisie na stronie dystrybucja katolicka, z której też zapożyczyłam zdjęcie, możemy przeczytać, że pluszowy Jezus ma pełnić funkcję zabawki umilającej zasypianie, modlitwę, mszę.

Jestem zdziwiona, że największy hejt pochodzi od katolików, a kościół odciął się od zabawki tłumacząc, że wymagające powagi kwestie wiary nie powinny być kojarzone z zabawą, a dodatkowo maskotka może być używana w trakcie zabawy w sposób, który zbezcześci osobę Jezusa.

Dla mnie to po prostu... przytulanka.

Moja córka ma maskotki ukochanych postaci z bajek, z książek, swoich super bohaterów, z którymi zasypia. Są dla niej naprawdę ważne. Problem ludzi, dla których powstanie takiej zabawki stanowi obrazę ich uczuć religijnych polega na tym, że patrzą na świat oczami dorosłego. W oczach dziecka świat wygląda nieco inaczej. Pamiętasz siebie wiele lat temu? Miałaś ukochaną maskotkę, która towarzyszyła Ci wszędzie?

Zarówno księża, jak i osoby praktykujące twierdzą, że powstanie pluszowego Jezusa to profanacja. W końcu będzie leżeć z innymi maskotkami, może w jakimś pudle albo w kącie. Dziecko będzie nim rzucać, szurać po podłodze, bawić się w inny niestosowny sposób. A co, gdy pies go chapnie?

Jednocześnie dla niektórych jest w porządku, że:

  • Nasze dzieci bawią się w cmentarz i chodzą wokół kartonowego grobu w przedszkolnej sali, kleją znicze z pudełek i udają, że stawiają je na grobie. To zabawa prawdziwa, która wydarzyła się w którymś przedszkolu gdzieś w Polsce. 
  • Matki przebierają dzieci w pasiasty strój z naszytym obozowym numerem, naśladujący obozowe ubranie Maksymiliana Kolbe, który umarł śmiercią męczeńską w Auschwitz. 
  • Dzieciom rozdawane są malutkie, plastikowe płody w formie laleczek.
  • Odbywają się bale wszystkich świętych - zabawy typu pokaz mody świętej, wybór świętej i świętego balu, pociąg zbawienia. 
  • Postać Matki Boskiej od dawna została sprowadzona do roli butelki na wodę o wątpliwych świętych właściwościach. Aby się napić, trzeba jej ukręcić głowę.
  • Święty różaniec sprowadzony do roli pierścionka z wypustkami. 

To, co mi zawsze przeszkadzało w kościele katolickim i kwestiach religii to brak konsekwencji. Na poczekaniu wypisałam kilka rzeczy, które moim zdaniem bardziej profanują religię niż pluszowa maskotka, którą będzie przytulać dziecko.

Jak podaje pismo święte, Jezus lubił dzieci, które do niego przybiegały, przytulały się, słuchały opowieści. Ten Jezus jest trochę jakby z gwiezdnych wojen, ale trzeba przyznać, że całkiem sympatycznie uszyty i budzi ciepłe uczucia. Trudno uwierzyć, że jeden mały pluszak podzielił naród.

Jeśli zwyczajna maskotka jest w stanie wywołać u prawdziwych katolików tyle reakcji, pełnych nienawiści i złośliwości, cieszę się, że nie jestem katolikiem. Ok. 4 lata temu przestałam oszukiwać siebie, że w cokolwiek wierzę. W dodatku moje poglądy nie są spójne z tym, co serwuje KK.




10 grudnia

O czym marzy dziecko medyka?

zabawa w pielęgniarkę i lekarza co kupić dziecku

Pewnego wieczoru Mikołaj postanowił sprawdzić, czy wszystkie dzieci, które wysłały swoje listy, grzecznie śpią w łóżeczkach. Przechadzając się uliczkami miasta, dyskretnie zaglądał w okna. Wszędzie ciemno. Wszędzie ciemno. Mroźna noc wygnała mieszkańców pod ciepłe kołdry. Dzieci śniły o czekoladowych krainach i baśniowych bohaterach, tuląc w łóżkach swoje misiaki. Na końcu uliczki stał mały, żółty domek, w którym ktoś nie zgasił światła.

Zaciekawiony Mikołaj zajrzał do środka. Przy maleńkim stoliku siedziała równie maleńka dziewczynka. Przed nią lekko pomięta kartka papieru, w dłoni ściskała ołówek.
- Drogi Mikołaju, - narysowała ludzika z brodą w czerwonej czapce. - Marzę, aby mama tu była. Jest teraz w pracy w szpitalu i opiekuje się chorymi ludźmi. Ja to rozumiem, Mikołaju, ale trochę tęsknię, gdy nie może przeczytać mi bajki na dobranoc. - Dziewczynka tak sobie mówiła pod nosem.

- Przed wyjściem powiedziała, abym stworzyła list do ciebie, więc rysuję, bo pisać jeszcze nie umiem. Tylko mam problem i to niemały... jak narysować czas? Jeśli namaluję tu zegar, czy Mikołaj zorientuje się, co miałam na myśli?

Dziewczynka przygryzała swój ołówek. W końcu narysowała wielki, okrągły zegar bez wskazówek. Kartkę włożyła do koperty i nakleiła znaczek.

O czym może marzyć dziecko medyka? W pierwszej kolejności, jak każde dziecko pracujących rodziców, chciałoby dostać CZAS. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopóki moja córka nie zadała pytania z tego wpisu. Marzyła o tak zwyczajnej rzeczy, że nawet nie domyśliłam się, co to takiego.

CZAS to prezent, na który zdobyć się jest nam najtrudniej. Kosztuje najwięcej.

Wymyślamy tak wiele rzeczy, aby go nie tracić, a on umyka jeszcze bardziej. Robić coś z kimś wspólnie to podarować mu swój czas. Czasem się wydaje, że nie mamy czasu albo wydaje się, że jutro będziemy mieć go więcej. Bywa jednak, że morze czasu, który mieliśmy, jak się nam zdawało, kurczy się do rozmiaru kropli.

CZAS jest najważniejszy. Wspólne robienie pierniczków, szykowanie choinkowych ozdób, przyjmowanie pomocy we wszystkim, co można zrobić RAZEM.

A co można podarować kilkulatkowi zaraz obok swojego czasu? Moją córkę, jak każdego innego ciekawskiego przedszkolaka, interesuje wszystko, co jest związane ze zdrowiem, anatomią człowieka, szpitalem, pracą personelu szpitalnego. Przygotowałam dla Was kilka inspiracji na "medyczne" prezenty dla dzieci. Co o nich myślicie? Może już coś z tej tematycznej listy macie?

Gry planszowe i edukacyjne związane z ciałem człowieka i zabawą w szpital.



Najfajniejsze gry o ciele człowieka


Najfajniejsze gry planszowe dla dzieci

Gra planszowa o pierwszej pomocy

Gra operacja czy warto kupić

Zabawy manualne



Najfajniesza ciastolina dla kilkulatka


Klocki Cobi Sala operacyjna
drewniane klocki dla maluchów

Klocki Action Town pogotowie ratunkowe

Zabawa w odgrywanie lekarza, pielęgniarki i dentysty


Figurki do zabawy w pielęgniarkę

Wiejski lekarz, króliczki

Jak zmniejszyć strach dziecka przed dentystą



prezent dla dziecka do zabawy w lekarza

Wszystkie zabawki dostępne są jak zawsze w sklepie Hulahop.pl. Pod naszą choinką pojawi się jedna rzecz z tego zestawienia, na którą polowałam w zeszłym roku i wtedy nie udało się kupić. W tym roku pojawiła się w liście do Mikołaja drugi raz, więc od razu zamówiłam. Co to takiego, nie mogę jeszcze zdradzić. W końcu tylko Mikołaj czyta listy dzieci. :-)

05 grudnia

Dlaczego pielęgniarki noszą spodnie?

Spodnie i bluzy medyczne
Zdjęcie z Uniformshop - odzież medyczna

Gdy oglądam stare fotografie, nie mogę się nadziwić, jak gorąco było naszym koleżankom sprzed 100 lat. Rozłożyste spódnice i białe fartuchy. Do kostek. Rękawy długie. Guziczki, wszystko zapięte pod samą szyję. Można to wyjaśnić trendami modowymi w tamtym okresie - kobiety po prostu tak się ubierały, spodnie były zarezerwowane dla mężczyzn. Poza tym, gdyby przyjrzeć się historii pielęgniarstwa, chorymi zajmowały się najróżniejsze osoby. Był okres, kiedy robiły to zakonnice (i stąd do dziś ludzie zwracają się do pielęgniarki "siostro", choć w zasadzie jest to mocno nieaktualne). Pielęgniarkami stawały się też kobiety z marginesu społecznego. Praca ta uznawana była za uwłaczającą. Żadna szanująca się rodzina nie wysłałaby córki do pracy w szpitalu. Dopiero Florencja Nightingale zrobiła rewolucję, tworząc z pielęgniarstwa zawód jak każdy inny. Okruchy dawnego obrazu pielęgniarstwa są w naszym życiu jeszcze obecne, choćby przez wspomnianą "siostrę". Ludzie piszą o naszej pracy przez pryzmat powołania, opiekę zdrowotną nazywają służbą, a przecież od dawna jest to po prostu praca.

Wiele lat później pielęgniarki nosiły mniej zabudowane mundurki, ale jednak cały czas królowały spódnice. No i czepki, na widok których jedni ocierają łzę wzruszenia, a inni wzdychają z ulgą. Całe szczęście, już nie trzeba nosić czepków. Wystarczy identyfikator. Z czepkiem było dużo zachodu. Po pierwsze, musiał być dobrze wykrochmalony, a po drugie dobrze przymocowany do głowy. Czym? Dziesiątkami spinek!

Teraz możemy ubierać się wygodnie i bardziej funkcjonalnie. Wymaga tego od nas praca, której zakres na przestrzeni lat cały czas się zmienia.

Dlaczego pielęgniarki noszą spodnie?

Czasem musimy zamienić się w człowieka gumę
Swoboda ruchów ma znaczenie, gdy musisz sięgnąć coś, co jest bardzo daleko, a jednocześnie nie możesz do tego podejść. Lata treningów, aby zrobić szpagat, mogą być niepotrzebne, jeśli jesteś pielęgniarką. Bywa, że na sali operacyjnej trzeba zrobić naprawdę duży krok...

I w człowieka ciastolinę
Przybierając rozmaite pozy, nie mające nic wspólnego z pozowaniem. Wyobraź sobie malutką windę, a w niej łóżko transportowe, cały osprzęt i kilka modlących się osób, aby ta się nie urwała. Modelowanie ciała w tej sytuacji bywa niezbędne. No wiecie, wciągnąć brzuch, stanąć na jednej nodze.

I wspiąć się na krzesło
No bo najwyższe półki są zazwyczaj poza zasięgiem wzroku i ręki. W ich głębi bardzo często czają się rzeczy, których akurat potrzebujesz. Może jakieś pudełko wenflonów albo ostatnie opakowaniu rzadko używanego leku, który musisz podać pacjentowi. Kiedyś miałam spódnicę. Miałam, bo rozpruła się podczas wchodzenia na krzesło, wypełniając ciszę rozdzierającym krzykiem materiału, z którego była uszyta.

Schylamy się, kucamy, klękamy
Coś trzeba poprawić, podnieść. Wykonujemy masaż serca - pacjent nie zawsze leży w łóżku. Zdarza się, że upadnie w drodze do drzwi. Wtedy schylamy się. Klękamy, żeby założyć wkłucie, a czasem bywa z tym ciężko. W takich momentach spódnica byłaby niewygodna.

Spodnie nas chronią
Są cieplejsze, szczególnie sprawdza się to w nocy, kiedy temperatura jest jednak nieco niższa. Poza tym mamy styczność z różnymi wydzielinami i wydalinami - brudne mundurki oddajemy do pralni i już. Drobne zanieczyszczenia nie maja styczności z gołą skórą nóg.

Dla mnie najwygodniejsze są połączenia bluzy i spodni. Komplety nie krępujące ruchów i z dużymi kieszeniami, gdzie mieści się długopis, pieczątka, telefon i jeszcze trochę innych rzeczy, bez których czuję się w pracy jak bez ręki. Jeszcze kilka lat temu jeździłam po mieście w poszukiwaniu sklepu z odzieżą medyczną. Dziś na szczęście można zamówić komplet medyczny przez Internet w sklepie internetowym Uniformshop - klik, osobne spodnie medyczne, bluzy medyczne lub całe komplety medyczne, nie tylko w kolorze nudnej bieli. Nie wiem jak wy, ale ja lepiej czuję się w kolorze. Podoba mi się taka mięta, która kojarzy się ze świeżością i jednocześnie nie jest krzykliwa. Mała rzecz, a cieszy.

Odzież medyczna Uniformshop
Zdjęcie zaczerpnięte z Uniformshop.pl


Jak jest u Was? Spódnice czy spodnie? Co zakładasz do pracy i po godzinach?



Pielęgniarstwo - 10 wskazówek Dalajlamy, które możesz wykorzystać w swoim miejscu pracy 
Zanim poślubisz pielęgniarkę, musisz wiedzieć że...
Spocona pielęgniarka
Więcej niż tylko pielęgniarka. Więcej niż tylko choroba z numerem sali.
Pielęgniarka z gabinetu szczepień - komentarz do relacji zdruzgotanej mamy 

01 grudnia

Sprzątanie metodą Konmari - wnioski po roku!

Metoda Marie Kondo, Konmari metoda
Wkrótce minie rok, odkąd z wielką fascynacją przeczytałam "Magię sprzątania" Marie Kondo. Pamiętam jak dziś swoje wypieki na twarzy, gdy uwierzyłam, że jestem w stanie zmienić swoje życie, okroić je z chaosu, poskromić wszechobecny nieporządek. Coś, co żartobliwie nazywałam twórczym nieładem, w rzeczywistości było złodziejem mojej energii i pomysłów.

Marie Kondo to taka japońska perfekcyjna pani domu. Sprzątaniu, które jest jej pasją, nadaje wymiar duchowy. To brzmi nieco groteskowo, prawda? Zazwyczaj porządkujemy i odświeżamy przestrzeń wokół siebie, bo po prostu musimy. Pamiętacie z domu te znienawidzone sobotnie, poranne porządki? Sprzątanie to dziwne hobby, ale szanuję ludzi z pasją, takich jak Marie Kondo, którzy potrafią zarazić innych swoją gotowością do działania i zachwytem nad codziennymi rzeczami. Po przeczytaniu książki twardo postanowiłam: "- koniec z bałaganem, posprzątam raz na zawsze". Od jutra, bo zegar dwie godziny temu wybił godzinę duchów.

Jak sprząta się metodą Konmari?

sposoby na bałagan
Kusząca wizja! Czytany nocą fragment Magii sprzątania M. Kondo
Zaczynamy od sortowania i pozbywania się zbędnych przedmiotów, co niezwłocznie zrobiłam. Gdy robimy to tradycyjnie, porządkujemy pomieszczeniami, pokój po pokoju. To błąd. W ten sposób nigdy nie wysprzątamy domu raz a dobrze.
Nasza japońska perfekcjonista zaleca, aby wszystkie przedmioty porządkować według kategorii. Jeśli zajmujemy się ubraniami, przynosimy je z całego domu w jedno miejsce. Podobnie z książkami, dokumentami, bibelotami, i tak dalej. To punkt wyjściowy do dalszych działań.
Nasz salon zmienił się w gigantyczne pobojowisko, którego ogarniecie zajęło mi kilka dni.

I tu wypadałoby przejść do najważniejszego - jak pozbyć się przedmiotów z etykietkami: może jeszcze się przyda, jeszcze dobre aż szkoda wyrzucić, do tego mam sentyment.
Otóż, Marie Kondo ma na to sposób - trzeba definitywnie pożegnać się z tym, co nie sprawia nam radości, każdą rzecz wziąć do rąk i zastanowić się, czy ją lubimy. Jeśli nie budzi w sercu ciepłych uczuć - do utylizacji.

O ile ładnie to wszystko brzmiało, to nie do końca ze mną współgra. Myślę, że wynika to z innej kultury niż u Japończyków. U nas ceni się pamiątki rodzinne, często przekazujemy je sobie z pokolenia na pokolenie, traktując te okruchy przeszłości jako coś magicznego. Pod tym względem Marie Kondo jest bardzo radykalna, bo na przykład nie powinniśmy trzymać starych zdjęć rodzinnych, jeśli nie sprawiają nam radości. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Mam wszystkie zdjęcia rodzinne, nawet te sprzed kilkudziesięciu lat. Są one dla mnie ważnym elementem mojej przeszłości, korzeni, częścią tożsamości. A nawet gdyby nie miały dla mnie znaczenia, nigdy nie wiadomo, czy w jakiś sposób nie będą istotne dla moich wnuków albo prawnuków. Żałuję za to, że nikt nie pomyślał w przeszłości o ich podpisaniu, przez co nie jestem w stanie rozpoznać na nich części członków rodziny. To są bardzo stare czarno-białe fotografie.

W naszym domu, jak u wszystkich, jest wiele przedmiotów praktycznych, choćby drabina, narzędzia, słoiki. Choć nie sprawiają mi radości, na pewno się ich nie pozbędę. Co prawda rzadko, ale są używane. Podobnie dodatkowe kable USB, ładowarki i inne oraz instrukcje do sprzętów.  Marie Kondo uważa, że lepiej kupić nowy kabel USB, jeśli zepsuje się stary niż trzymać zapasowe, które często dołączone są do urządzeń, które kupujemy. Tutaj poszłam na mały kompromis - wszystkie nasze kable umieściłam w jednym pudełku, ale ich nie wyrzuciłam.

Jeśli chodzi o porządek w łazience, M. Kondo ma fobię przed stojącymi na wannie lub pod prysznicem kosmetykami. Narażone na działanie wody i resztek kosmetyków opakowania stają się obślizgłe, co ją obrzydza. Dlatego też proponuje wycieranie ich do sucha po każdej kąpieli i umieszczanie w szafce. To się kompletnie nie sprawdziło. Jesteśmy zbyt leniwi, aby coś takiego robić i wszystkie buteleczki z kosmetykami kąpielowymi miały, mają i będą mieć honorową lożę na wannie. 

Kolejna rzecz to ubrania - w przypadku szafy i komody, dokonałam prawdziwej rewolucji. Część półek zamieniłam na drążek z wieszakami, dzięki czemu łatwiej utrzymać porządek. Swoje wieszaki mają nawet te rzeczy, które w zasadzie tego nie wymagają, ale tak jest po prostu łatwiej i wygodniej. Tam, gdzie mam szuflady z rzeczami córki, ubrania układam metodą tokimeki czyli pionowo. Niektórym trudno jest wyobrazić sobie, jak to wygląda. Ubrania faktycznie stoją, nawet gdy jest ich mniej. Oczywiście nadal nie są idealnie ułożone, ale dużo łatwiej utrzymać ład niż przy układaniu ich jedno na drugim, kiedy tak naprawdę po wyjęciu bluzki spod spodu trzeba na nowo układać daną stertę.

Konmari składanie ubrań
Pionowe ułożenie ubrań

Dzięki Marie Kondo zaczęłam prasować. Może nie robię tego regularnie, ale wkładanie do szaf jedynie tych uprasowanych ubrań weszło mi w nawyk. Dzięki temu niektóre rzeczy zostały zreanimowane, bo w tym całym pośpiechu i braku czasu wybierałam to, co dobrze wygląda bez prasowania. Odzież z tendencjami do zagnieceń leżała zapomniana.

Marie Kondo Magia Sprzątania książka
Marie Kondo "Magia sprzątania"'

Autorka książki opisywała, jak jej klienci po takich totalnych porządkach nie mogą uwierzyć w liczbę wygenerowanych czarnych worków. Faktycznie, u mnie zapełniło się kilka. Choć zapewniała, że dzięki jej metodzie posprzątam raz a dobrze, to porządku starczyło na rok. Teraz muszę to powtórzyć, bo nazbierało się trochę tzw. komono - to te upierdliwe drobne rzeczy, które nie mają swojego miejsca i bez ustanku znajdujemy je w różnych częściach mieszkania.

Wdrożyłam u siebie tylko część porad Marie Kondo. Uważam, że było mi to potrzebne. Gromadzone przez lata przedmioty przytłaczały mnie swoją obecnością. Było tego za dużo i co gorsza, większość z nich nie miała swojego stałego miejsca. W każdym pomieszczeniu leżały rzeczy z wszystkich kategorii, a przecież dużo łatwiej jest, gdy są posegregowane - buty do butów, baterie do baterii, kable do kabli, kremy do kremów.

Opustoszała przestrzeń podziałała na mnie kojąco. Skupienie przychodziło z łatwością. Nowe pomysły rodzą się, gdy wokół panuje ład. Niestety jesteśmy strasznymi bałaganiarzami, więc kończy się na tym, że po prostu najsampierw sprzątam, aby myśleć, uczyć się, czytać. Choć to takie oczywiste, dopiero po zapoznaniu się z japońską magia sprzątania odkryłam tę zależność.



Hashtagi:
  • Konmari Metoda
  • Jak składać ubrania: koszulki, spodnie
  • Jak składać ubrania żeby zajmowały mało miejsca
  • Organizacja szafy
  • Sposób na przechowywanie ubrań

About

authorMamamed.pl to moja opowieść o codzienności, filozofii życia, macierzyństwie i pracy w zawodzie pielęgniarki, snuta zazwyczaj gdzieś po północy, bo jak każda mama przedszkolaka, mogę delektować się chwilą samotności wtedy, gdy wszyscy smacznie śpią.
Learn More →



Dziękuję za odwiedziny

Newsletter